Jak nie dać się zabić w Elite Dangerous
#11
Mój problem jest taki, że wdaję się w walkę. Ostatnio ASP Exp z Clipperem, co mnie ot tak, bo mógł, wyciągnął.
Koniec był prosty do przewidzenia, rebuy nie był problemem, tylko ten dane z systemów jakie od jakiegoś czasu sbierałem, by przewieźć i oddać w stacji docelowej.
Tak czy owak - Mobius mnie bardziej przekonuje, gdy gram sam - po co nerwy (dodatkowe) - walczę kiedy chcę, transportuję ludzi i towar jak uważam, innych graczy spotykam tu i ówdzie także.

Open tylko razem z TWH póki co jak dla mnie - ale kto wie, może kiedyś to się zmieni. Trudno mi jednak wyobrazić sobie powrót z exploracji delikatnym stateczkiem nastawionym na max skok i przebijać się w open przez bańkę mając z dane z np. 3000 Ly.

P.S. Może miałem pecha na początku zabawy, gdzie straciłem ASP'a 3 razy przy stacji, która była okupowana przez grieferów (nawet wtedy nie wiedziałem jak się nazywali i sam ich nazwałem ch...echm, chwastami). Dawałem boosta, ale kilka statków niszczyło mi osłony, potem FSD i strzelało do mnie tak, że statek - jakże ciężko uciułany - po prostu się przegrzewał. Parę dni miałem traumę Wink - teraz lepiej bym wiedział co zrobić, co nie zmienia faktu, że nie tęsknię.
[Obrazek: 43414.png]
Odpowiedz
#12
Wróciłem w open z 14k ly i nikogo nie spotkałem Tongue
Ogólnie do bańki trzeba wlatywać od strony najbliższej docelowej stacji, żeby nie lecieć przez zamieszkałe tereny albo żeby zrobić to na jednym baku Smile
Odpowiedz
#13
(28.04.2017, 11:36 UTC)Crazied napisał(a): Wróciłem w open z 14k ly i nikogo nie spotkałem Tongue
Ogólnie do bańki trzeba wlatywać od strony najbliższej docelowej stacji, żeby nie lecieć przez zamieszkałe tereny albo żeby zrobić to na jednym baku Smile

Może wszystko zależy od tego, jakich emocji od gry oczekujesz. Uważam, że jak dla mnie jest dużo sposobów w grze, by statek stracić - wystarczająco dużo - by jeszcze brać dodatkowe ryzyko ch...wastów/grieferów Wink
Tak czy owak - gratulacje, ja na większą wyprawę dopiero się wybieram gdzieś na przełomie maja i czerwca. Zobaczymy.
Odpowiedz
#14
Spokojnie. Galaktyka jest tak duża, że nikomu nie chce się uganiać za pojedynczymi commanderami po całej bańce i agresywni gracze są tylko tam, gdzie coś się dzieje. Sam napotkałem grieferów TYLKO w systemie startowym i potem w systemach, w których akurat były jakieś POPULARNE Community Goals.
Odpowiedz
#15
Jak mi się nudzi, to też jestem grieferem i nie latam specjalnie tam, gdzie coś się dzieje. Wink
Odpowiedz
#16
(28.04.2017, 11:31 UTC)Alexy78 napisał(a): Mój problem jest taki, że wdaję się w walkę. Ostatnio ASP Exp z Clipperem, co mnie ot tak, bo mógł, wyciągnął.
Koniec był prosty do przewidzenia, rebuy nie był problemem, tylko ten dane z systemów jakie od jakiegoś czasu sbierałem, by przewieźć i oddać w stacji docelowej.
Tak czy owak - Mobius mnie bardziej przekonuje, gdy gram sam - po co nerwy (dodatkowe) - walczę kiedy chcę, transportuję ludzi i towar jak uważam, innych graczy spotykam tu i ówdzie także.

Open tylko razem z TWH póki co jak dla mnie - ale kto wie, może kiedyś to się zmieni. Trudno mi jednak wyobrazić sobie powrót z exploracji delikatnym stateczkiem nastawionym na max skok i przebijać się w open przez bańkę mając z dane z np. 3000 Ly.

P.S. Może miałem pecha na początku zabawy, gdzie straciłem ASP'a 3 razy przy stacji, która była okupowana przez grieferów (nawet wtedy nie wiedziałem jak się nazywali i sam ich nazwałem  ch...echm, chwastami). Dawałem boosta, ale kilka statków niszczyło mi osłony, potem FSD i strzelało do mnie tak, że statek - jakże ciężko uciułany - po prostu się przegrzewał. Parę dni miałem traumę  Wink - teraz lepiej bym wiedział co zrobić, co nie zmienia faktu, że nie tęsknię.

Jeżeli wracasz naprawdę z daleka, rzuć temat z wyprzedzeniem na forum, a z pewnością znajdziesz eskortę kilku statków Smile
[Obrazek: 22029.png]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości